Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Zygmunt Różycki

Upalne południe

O, cisze południowe! O, cisze upalne!
O, ziemio popękana od słonecznej spieki!
Zieją ogniem namioty lazurów krysztalne,
Pachną miodem gdzieś w sadach ukryte pasieki.

Zdrętwiały, tępy bezwład ujął świat w okowy —
Upojna płynie senność — ciszy nic nie zmąca,
Posnęły złote pola, haszcze i parowy,
Zakrzepła w niemym skurczu borów gęśl grająca.

Tak cicho jest, tak cicho, iż wyczuwam prawie
Drgnienia sfer nadpowietrznych i co chwila słyszę,
Jak w pomiętej, pożółkłej w żarach słońca trawie

Zacyka jakiś owad… O! czemu skroś ciszę,
Co się złotą białością rozlała dokoła,
Niczyje do mnie serce głośniej nie zawoła?