Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Zygmunt Różycki

O, rzeźkie, chłodne tchnienia

O, rzeźkie, chłodne tchnienia srebrnej letniej nocy
Zwilżcie blade me usta cierpieniem spieczone,
Niech wszystkie wasze rosy w pierś swą dzisiaj wchłonę,
Niech nabiorę do walki otuchy i mocy.

Po rozdrożach się błąka wciąż mój duch sierocy,
A dokąd pójdzie, w jaką się obróci stronę,
Los wytrzeszcza ku niemu ślepia zakrwawione,
Podzwaniając mu pieśnią smutku i przemocy.

O, rzeźkie, chłodne tchnienia zwilżcie ros napojem
Moje serce, co zwolna usycha i więdnie,
W światy złotych pamiątek wpatrzone obłędnie

I otulcie je ciszą mgielną i spokojem,
Który noc ta srebrzysta wokół rozprzestrzenia
I dajcie mu choć jedną chwilę zapomnienia.