Zdzisław Dębicki
Jus primae noctis
Łożnica pańska czeka…
Oj doloż moja, dolo…
Za chwilę mnie zawiodą,
Bezwinną pannę młodą,
Z pod myrtowego wieńca,
Ach! Nie do oblubieńca —
Nie do tej białej chaty.
Gdzie przed oknami kwiaty,
Gdzie w izbie u głów łoża
Pan Jezus, Matka Boża…
Oj doloż moja, dolo…
Od płaczu oczy bolą.
Srom lica mi obleka,
Łożnica pańska czeka…
»Hej, dziewko, idź do dwora,
A spiesz się bo z wieczora
Pan sługi swe zawoła,
Zawoła sługi swoje,
Każe im iść do sioła…«
O biedne serce moje,
O biedna moja głowo!
Zawloką mnie za włosy,
Przywiodą mnie przed pana,
Żem jest niepokalana,
Żem biała, jak lelije…
Z warg moich miód on spije,
Rozplecie moje kosy.
Pohańbi moje ciało,
Co w krasie swej dojrzało…
O biedna moja głowo,
O biedne serce moje…
W nieszczęściu wielkiem stoję
I wypłakuję oczy…
Z za lasu noc się toczy.
Noc czarna już zapada — —
Noc — srom mój i zagłada…
Zawiodąż mnie, zawiodą,
Bezwinną pannę młodą,
Z pod myrtowcgo wieńca.
Ach! nie do oblubieńca —
Do pana, do komory,
Co mocne ma zawory…
Gdy stanę przed alkową,
Daninę mu przyniosę —
Z ócz moich słoną rosę,
Z ust skargę piołunową…
O głowo! moja głowo!…