Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Władysław Orkan

Patrzcie, Wojciechu…

— Patrzcie, Wojciechu, na te cuda!
Srebrzyste kule śniegu lecą —
Jedna po drugiej leci gruda,
A wszystkie srebrem w słońcu świecą…
— Nic to! — odrzecze z jasną twarzą —
Wcześne ziemniaki się udarzą…

— Patrzcie, ile to płatków płonie
I skrzy się w słońcu przez odbicie,
Jak okiem dojrzeć — całe błonie
Pali się srebrem… Nie widzicie?
— Widzę — odrzecze — ostra zima!
Pogoda w lecie nam wytrzyma.

— A patrzcie, ile drgań, promieni,
Ile to ogni sieją zorze,
Ile to barw się w słońcu mieni,
Jakie złocistokrwawe morze!…
— Dyć chwała Bogu! Zmięk na pewno.
Da przywieźć z lasa jakie drewno…

— Czyż nie widzicie tych wszystkich piękności,
Wśród których, szczęśni, od mała żyjecie?
Spojrzcie — doprawdy, bo mię to już złości —
Spojrzcie, ile to cudów na tym świecie!…
— Prawda, świat piękny, warto na nim pożyć,
Byle człek zawdy miał co w gębę włożyć…

Poręba W[wielka], 1. I. [18]98.