Władysław Bełza
O narodzie mój kochany…
O narodzie mój kochany,
Tytaniczne wiodłeś boje!
To też straszne twoje rany,
Toż straszniejsze drogi twoje!
Synów twoich zasyłano
W głąb Sybiru — do Kamczatki!
Dzieci twoje odrywano,
Od zwłok ojca — z objęć matki!
Bezczeszczono twoje córy,
I hańbiono starce siwe —
Rozbijano skroń o mury,
I grzebano trupy żywe!
A z ciał ludu darto szmaty,
Użyźniając ziemię czarną. —
Aż i nadszedł dzień rozpłaty,
I rzucone zeszło ziarno!
Młodzi polska! w twojem łonie,
Ziarna tego wschodzi zaród!
Ty dziś stoisz na wyłomie,
Za ojczyzną i za naród!
Tobie nasze strzedz ołtarze,
I nie puszczać korda z dłoni! —
I stać wiernie przy sztandarze,
Archanioła — i Pogoni!
I z trudami walczyć śmiało,
Chociaż skroń się zleje potem!
I podążać siłą całą,
Za białego orła lotem!
Kraków 1869.