Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Wacław Wolski

Na Kozieńcu w nocy

Ośnieżonych Tatr rzeźba kamienna spiętrzona,
Zamglonych lekko wirchów lodowate runy,
Niby skłębiony szereg owiec białoruny,
Sterczą białych wzgórz czyste, nieskalane łona…

W pierś kamienną Tatr biją od wieków pioruny,
Rycerz Giewont od wieków, rażony w pierś kona…
Białą twarz mu przysłania mgieł nocnych opona,
Jak z białego muślinu przejrzyste całuny…

Martwe, szkliste i blade światło księżycowe
Osrebrzyło Tatr widma lunatyczną bielą…
Rycerz Giewont przechylił bezwładnie w tył głowę…

Księżycowe promienie po turniach się ścielą…
Na wyżynach śpi Giewont w osłupieniu nagiem,
Jakby był gwiazd monarchy srebrnym sarkofagiem…