Tadeusz Miciński
Zawierucha
Wicher wyje i śnieg prószy,
a ja błądzę przez zawieje —
szatan jakiś w mojej duszy
to zapłacze, to się śmieje.
Wicher targa, zamróz siecze,
pokostniały z zimna bory,
a ty sobie idź, człowiecze,
i wyśpiewuj: „duch mój chory” —
i wyśpiewuj: „Miserere”,
i wyśpiewuj: „biją dzwony” —
wszystko we mnie dzisiaj szczere:
mój śmiech pusty, ból szalony.
Wicher targa, wicher wyje,
białe kłębią się tumany,
płyną dziwne melodyje —
huczą dzwony, brzmią organy.
Jezus Maryja — jakiś jęk!
Jezus Maryja — jakby śmiech —
ha, szatański wrzask i brzęk —
płacze, świszczy, syczy grzech.
Siostro moja, daj mi dłoń —
wspólne wichry nas porwały,
rumak tętni, skrzy się broń —
krzywe szable, samopały.
To mi wojsko — to mi huf!
zamrożone w stal upiory,
skrzą na barkach pióra sów —
dalej strygi, dalej zmory!
Poloneza! huczmy w śmiech —
Borkowiców groźne plemię —
górą wódz nasz — stary Lech —
wytrącimy z posad ziemię!
My bez słońca — i lazuru —
tym ci szerzej — w lot wałacha —
coś nas więzi — kawał muru —
wiejski kościół — ha ha! ha ha!
Nuż morderco! wywal wrota!
drży ci ręka? — młotem w skronie!
Podejdź bliżej z worem złota,
Sodomito i Mamonie.
Kto tu jęknął? kto tu jest?
jakiś blady płacze Cień —
w imię twoje brałem chrzest —
dziś Twą głowę dam na pień.
Consummatum! czarcie syny,
dokąd was tak pędzi strach?
jeszcze chwila — a w perzyny
cały boski runie gmach.
Do mnie, do mnie wichrów dzieci —
to nie jęk mój — to nie ja —
coś tam pada, coś tam świeci —
Czarna gwiazda, moja łza.
Zgnieść ją — zabić — cóż wielkiego?
drzazgę krzyża w piersi mam —
w lot szatany! dziś niech Jego,
jutro ja swój tryumf dam.
............................
Wicher targa i śnieg prószy,
a ja błądzę przez zawieje —
szatan jakiś w mojej duszy
to zapłacze, to się śmieje.