Maurycy Gosławski
Obóz Ułański pod Warszawą
Nie mam swego nic na świecie,
Wszystko cudze, co gdzie mam;
A jeźli mnie kulka zmiecie,
Płakać będą po mnie tam.
Stary ojciec dał mi zbroję
Mówiąc: synu, woła kraj!
Idź! To życie już nie twoje,
Ojczyźnie jei twojej daj!
Masz konika, niech cię wiezie,
Rzekła matka, idź na bój,
Gdzie o kraj wrą krwawe rzezie,
Dowiedź, synu: żeś syn mój!
Piękne siostry, bracia mali
Odwodząc mię aż za wieś,
Po westchnieniu, po łzie dali,
Mówiąc, „bracie, zginiesz gdzieś!”
Pożegnałem ojca, matkę,
Jak dwie róży siostry dwie,
Małych braci, drogą chatkę,
Co dziecięciem znała mnie.
Lekki wietrzyk oko owiał,
Łza w niem była – rzekłem: trwaj!
Lecz gdy Zory łza perłowa
Zabłysnęła w oku jej,
O! niż wyrzec: bywaj zdrowa!
Stokroć skonać było lżej…
Wszystko co mam, to nie moje
Życie, serce i myśl ta,
Ach! Kiedyż się skończą boje?
A Bóg Zorę ujrzeć da.