Marian Gawalewicz
Dwa Anioły
Przez nocy otchłań ciemną i ponurą
Leciały z góry dwa niebieskie posły —
Jednego skrzydła, jak śnieg biały niosły —
Drugiemu lśniły purpurą.
* * *
Tam, gdzie ku ziemi schylała się droga
Jaśniejszą smugą z niebiańskiego świata,
Skrzydlaty goniec spotkał nagle brata,
Skroń chyląc: „Chwalmy — rzekł — Boga!“…
* * *
W eterach głosy tajemnicze drżały
Dalekiém echem podwójnego chóru, —
Ziemia litanią śpiewała do wtóru
Niebom, co hymnem rozbrzmiały…
* * *
— Lecę — rzekł pierwszy z skrzydlatych — na ziemię
„Pokój obwieścić ludziom dobréj woli,
Zapalić światłem z Pana aureoli
Tę gwiazdę tam w Betlejemie“.
* * *
— „A ja — rzekł drugi niewstrzymany w locie —
Grzesznemu światu niosę odkupienie,
Kiedy ty gwiazdę rzucasz w nocy cienie —
Ja wznoszę krzyż na Golgocie“…