Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Maria Konopnicka

Na zjazd w Kromeryżu

II.

Na nutę: »Gdy naród z orężem«.

W kolebce braterstwa słowiańskich narodów,
W prastarej ziemicy Morawy,
Zejść mieli się bracia i czary wznieść miodów,
Syconych z słowiańskiej dzierżawy,
I gorzkim przełamać się chlebem,
Gdy inny nam dzisiaj nie dany,
I głośny wznieść protest przed ziemią, przed niebem,
I szczęknąć w niewoli kajdany.

— »Welehrad! Welehrad!« — rozległo się wszędzie,
Gdzie jęczą słowiańskie Spartaki…
Wzleciały w błękity wędrowne łabędzie,
By wici te ponieść na szlaki.
I serca zbudzone zabiły
Nadzieją braterskiej otuchy,
I poczuł niewolnik, że jeszcze ma siły
Zatargać swojemi łańcuchy!

Lecz zlękły się króle i zlękły się cary
Tej ludów słowiańskich biesiady…
I sojusz bezprawia wznowili swój stary
I stare swe gwałty i zdrady.
I skinął car głową pijaną,
A insi pojęli to hasło…
Welehrad zamknięto, rozkazy wydano,
Nad rabem znów słońce zagasło!

Lecz mało im było wziąć wolność Słowianom
I mało zgnieść karki narodów;
Większego tryumfu zachciało się panom:
W Morawie zachciało się godów!
I tam, gdzie się bracia rodzeni
Zejść mieli, na grób Apostoła,
Tam Habsburg z nowymi układy w kieszeni
Dłoń krwawą uścisnął Mongoła.
. . . . . . . . . . . .
Przekleństwo tyranom! Przekleństwo ich tronom,
Co stoją na grobach swobody!
Przekleństwo tym berłom, tym krwawym koronom,
Co gnębią słowiańskie narody!
Po trzykroć im klątwa i wzgarda!
Poznają, gdy przyjdzie godzina,
Jak silne jest ramię, jak dzielna i harda,
Jak bratnia jest pierś Słowianina!