Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Maria Konopnicka

Huk się, rozhuk w echach niesie

Huk się, rozhuk w echach niesie
To jaskrawy, to przyśniony…
Od Orsowy dzwony biją,
Od Veprina biją dzwony.

W izbie się Jelica krząta
W blaskach, w łunach, po spowiedzi,
A w podsieniu, na zydelku,
Dobra gospa moja siedzi.

Dwa miesięczne w uszach koła,
W ciemnej chuście złota szpila,
Siedzi, trzyma wielką księgę,
Jak kumejska gdzieś Sybilla.

W wielkiej księdze znaki stoją,
Czy na pokój, czy na wojnę;
Schyla nad nią gospa lico,
Lico ciche i dostojne.

W złotej szpili, w złotych kołach
Czarne łby w turbanów bieli…
To »Moretti« sławne; bez nich
Niema stroju, ni — niedzieli.

To Moretti, Turki sprosne,
Co rządziły berłem dzikiem
Od Kralewic do Orsowy,
Całym, het, Adryatykiem.

Krwią płynęło wtedy morze
Aż do tamtej starej tamy,
A na hostjach i na słońcu
Wystąpiły krwawe plamy.

Nie utrwało dobro, życie,
Nie utrwała dziewek krasa…
Aż lud w górach nocą zawył,
Jako wyje wilk z pod lasa.

Aż lud nocą w górach zawył
I zgadał się z umarłemi,
I na grobach hostję spożył,
Garść mogilnej czarnej ziemi.

A kiedy lud w górach zawył,
Od Kralewic do Orsowy
Błysły nocą jasne miecze,
Pospadały Turkom głowy.

Tak im głowy pospadały,
Jak ta okiść kwietnych puchów…
Więc je dziatkom ku zabawie
Matki brały do rańtuchów.

Więc je dziatkom ku zabawie
Na pal bito w progach kuczy…
Tak na palach łby sterczały,
A nad łbami homon kruczy.

Aż zczerniała każda głowa
Od przekleństwa i łez matek
I od czarnych dziobów kruczych
Ku zabawie małych dziatek.

A kiedy szły, płacząc, baby
Na pobitych swych mogiły,
Te zczerniałe, suche głowy
U zapasek tam nosiły.

I o krzyże, o kamienie
Suchych czaszek tłukły kości,
Na mogiłach swych pobitych
Zachodząc się od żałości.

I dzwoniły suche kości
I świeciły zęby białe;
I ciskały je dziewczęta
I taczały dziatki małe.

I zażywił naród rany
I zakwitły wioski, miasta,
A Moretti odtąd nosi
Każda dziewka i niewiasta.

Wytrzeszczone dziko oczy,
Wywrócone usta w krzyku,
Siedzą łby na złotych szpilach
Albo w złotym zauszniku.
. . . . . . . . . . . .

Huk się, rozhuk w echach niesie,
To jaskrawy, to przyćmiony…
Od Orsowy dzwony biją,
Od Veprina biją dzwony.

Głos ich niesie wichr szeroki,
Co w przystani maszty zgina,
A w podsieniu, na zydelku
Siedzi gospa ma, Regina.

Dwa miesięczne w uszach koła,
W ciemnej chuście złota szpila…
Siedzi, patrzy w wielką księgę,
Jak kumejska ta Sybilla.