Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Maria Konopnicka

Dziaduś

XIII.

Nowe słonko w niebie stoi,
Nowe słonko, nowe lato,
Wyszedł na próg dziaduś siwy:
— Bóg cię trzymaj, moja chato!

I obrócił się na strony
I wyciągnął obie ręce,
Błogosławił krzywym płotom,
Krzywym płotom i studzience.

— Bóg was trzymaj, krzywe płoty,
Suchym chróstem zaplecione!
Chodziły tu różne wichry,
Ale poszły w swoją stronę.

Bóg cię żegnaj ręką swoją,
Ty studzienko z żytnią wiechą!
Napoiłaś ty mnie łzami,
Napoiłaś i pociechą!

I obrócił się na zachód,
Na to pólko, na te łany:
— Bóg cię trzymaj, ziemio moja,
Mój zagonie przeorany!

Siedmiorakim ja cię potem,
Jako drobnym dżdżem, polewał
I za pługiem chodząc miedzą,
Jak skowronek — tobiem śpiewał…

Razem z ziarnem krople potu,
Razem z potem — pieśnie padły
Na ten chleb naszego jutra,
Żeby kruki go nie jadły!

I obrócił się na słońce,
Gdzie się łąka rozzielenia,
I zamachnął się ogniście,
Jakby kosą od ramienia…

— Bóg cię trzymaj, moja łąko,
Przesieczona ostrą kosą…
Świeciłaś ty znojem naszym,
Świeciłaś ty krwawą rosą!

I obrócił się na północ,
Na to niebo pochmurzone
I zakreślił krzyż szeroki
I ukanął dwie łzy słone.

I zapatrzył się daleko
Omroczonem, zgasłem okiem,
Gdzie żórawie krzyczą w chmurach
Niewidzialne za obłokiem.

I wyciągnął obie ręce
I pierś stara ledwie dyszy
I mogiłom zapomnianym
Błogosławi dziaduś w ciszy.