Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Krzysztof Kamil Baczyński

Hallelujah

p. Jarosławowi Iwaszkiewiczowi

Niebo jak biała powierzchnia milczenia,
pod niebem płaska obraca się ziemia.
Sen u powiek omyty. Stoi prosty kształt
podobny do fontanny rytej w ścianie skał.
Zejdźcie, formy płomienne! Chłodna ziemia zgasi
i ostudzi, jak metal rozgrzany, postaci,
zatrzyma i przemieni w pomnik żółta glina,
aby była nazwana przez ziemię przyczyna.
Biją źródła mosiężne, dźwięk przechodzi w światło.
Rosną liście płomieni w obłoku, co drżąc
rozstępuje się drzewom jak ramiona snom,
i grzmią rumaki burzy, nim je wiatry zatną.
A potem znów milczenie. Na bezludny gwar
i niebo się po płatku rozwija z krwi barw
i blade stoi w dole i na górze łuną,
a przez nie ożywione białe kwiaty suną,
które są oczyszczeniem formy i zamysłem,
jak anioły bez skrzydeł albo dąb bezlistny,
i tabuny widowisk niosą przez sklepienia,
a każdy cień odciska nieobeschła ziemia.
O świcie przebudzeni ludzie wznoszą głowy
i wyglądając w pejzaż widzą ślad różowy
i stygmaty piór białych opadłe przez noc,
ręce wznoszą zdumieni i oddają snom
te zjawy żywe. Zbudzeni nie wierzą
i jak posągi u wrót ognia leżąc
śpiewają pieśni, wznoszą dym jak dłoń
i błogosławią Panu; młode kwiaty tną,
rzucają na ołtarze, nie wiedząc, że ziemia
porosła w obce kształty jak w kolumny przemian,
a stopy wyciśnięte, kędy przeszedł blask,
stoją nieme, czekając u gorących ciał.

Stawisko, 26 III 42 r.