Konstanty Gaszyński
Elegja na śmierć młodej Polki
La providence te fait grâce
Des jours que tu devais couler.
(J. Reboul.)
∗ ∗ ∗
Jak kropla rosy błyszcząca,
Co od rannego gorąca
Usycha —
Jak śpiew słowika pieszczony,
Co nagłym hukiem zgłuszony,
Ucicha —
Jak złoto-skrzydlny motylek,
Co ledwo kilka żył chwilek
I mdleje —
Jako różyczka rumiana,
Co jeszcze w pączku zerwana,
Więdnieje —
Tak nad brzegami Sekwany,
Zdala od ziemi kochanej
Wołynia —
Zgasła różyczka, fijołek,
Kropelka rosy, aniołek,
Ludwinia!
∗ ∗ ∗
O ty, coś matką jej była,
Ty coś ją łzami cuciła
W chorobie —
I ty, jej siostro kochana,
Co teraz tęsknisz stroskana
Na grobie —
Po tej nadobnej dziecinie
O! dosyć łez już wam płynie
Z powieki —
Niech myśl pocieszy was tkliwsza,
Bo ona od was szczęśliwsza
Na wieki!
O! za nią płakać nie trzeba!
Biała gołąbka, śród nieba
Już gości;
Skrzydlata, buja wesoła
Z złotą gwiazdeczką u czoła,
W jasności! —
∗ ∗ ∗
W rajskich lazurów przestrzeni,
W szatę z tęczowych promieni
Ubrana,
Módl się pieszczotko za temi,
Co cię kochali na ziemi —
Do Pana!
Proś i za kraj nasz, co w męce
Bezbronne wyciąga ręce
Z mogiły —
I za te krwi świętej strugi,
Co Tarnów, ten Humań drugi,
Zbroczyły!
Miljonów jęk i wołanie
Gdy cię przebłagać o Panie
Nie zdoła,
Może odwróci twe groty,
Modlitwa polskiej sieroty,
Anioła! —
Paryż, 21. Marca 1846.