Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Kazimiera Zawistowska

Weronika

W zgorzeli słońca, po piaskach Golgoty,
Szła z niemi razem… A szły jako stado
Białych łabędzic, wplecione gromadą
Bolesnych kwiatów, między stalne groty.

Wszystkie szły za Nim wśród żołnierskiej roty —
Aż pod trzech krzyżów rozpostartych kołem
Stanąwszy przy Nim, w proch runęły czołem…
A On Je wzrokiem policzył tęsknoty,

I szukał dłoni, coby Mu pot krwawy,
I ślinę wzgardy, i pyły kurzawy
Z twarzy otarła. Lecz w śmiertelnej męce

Bezsilne były Magdaleny ręce…
Tylko litosnej Weroniki chusta,
Skroń Mu otarła, i lice i usta.