Śpi cicho, utrefiony giermek modrooki…
Śmiałe chłopię! On marzy! o czole w koronie
Dumnej Thyrsy, na krwawym barbarzyńców tronie —
O jej dłoniach, piszących sztyletem wyroki.
W snach on widział żałobnych jej warkoczów mroki,
I swe lica, pieszczone w tych włosów osłonie…
Więc zuchwalca królewskie zadławiły dłonie,
Gdy po usta jej sięgał giermek modrooki…
Spi cicho!… Lecz minstrele dziwne baśnie plotą,
I nucą, iż sen cudny prześnił giermek młody
Wpierw na piersiach królewskich, i spił wonne miody,
A potem się do śmierci gotował z ochotą,
I na szyi sam zaplótł węzeł jej warkoczy…
I płakały go Thyrsy dzikie, smętne oczy.