Raz tylko jeden — tak jak w bajce bywa —,
raz tylko jeden… O! na to wspomnienie
czuję rozkoszne, dawne! dawne drżenie
i krew mi wszystka znów do serca spływa.
Promiennych włosów twych słoneczna grzywa
w tył odrzucona — i przez oka mgnienie
na ustach moich twoich ust płomienie…
Dzisiaj… hej! gdzie ty? umarła czy żywa?
A jak to było? — zaczekaj — przypomnę…
potem już nigdy… Jeden sen, szalony, —
rozkołysane, w krwi bijące dzwony
i upojenie straszne, nieprzytomne…
Wiem, żem rozbudził jakąś twoją duszę,
co była cicha… Za to cierpieć muszę…