Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Jerzy Żuławski

Brzozy na forum

W gorącem słońcu, wokoło sadzawki
uśpionej, pośród połamanych kolumn
krwawią się róże, wyrosłe na miejscu,
gdzie niegdyś mieszkały westalki,
wiecznego ognia strażniczki…

Ziele się bujne puszcza na wilgotnej
ziemi, kędy w zamknionej gontynie
płonął znicz, —
który ich młodość pożarł i ognistym
oddechem spalił krasę lic dziewczęcych. —
Niegdyś przed wiekami…

Siadłem na głazie zwalonej świątyni
i przez ruiny łuków tryumfalnych,
między cokoły marmurowe,
z których strącone bogi dawno zeszły,
ponad bruk cichy i porosły trawą
rzymskiego forum
widzę te róże czerwone…

Lśnią się jak krople krwi
zastygłe,
jakoby drobne, ogniste płomyki —
te kwiaty, pono z niespełnionych pragnień,
z daremnych tęsknot dziewic poświęconych
i w kręgu znicza trawiących swe życie
młode —
wyrosłe dzisiaj —
po wiekach.

Lekki powiew zmarszczył wodę
cichej sadzawki…

W gorącem słońcu na ruinach forum,
na światowładnej sławy cmentarzysku
po kwiatach wonnych, po pachnących krzewach
brzęczą złociste pszczoły;
zielone lśnią się wawrzyny
i dęby wieczne —
i palmy chwieją dumne pióropusze
nad zwaliskami…

Zieleń pokryła marmurowe złomy —
nieprzemijająca,
ogród o wiecznie jasnym, świeżym liściu
pełen wawrzynów, agaw, palm cytryn
dojrzewających w słońcu…

I tylko —
tam — za różami, co się krwawią w miejscu,
gdzie niegdyś mieszkały westalki,
na zboczu wzgórza, na zielonej trawie
w pobliżu wielkiej, zadumanej pinji
stoi brzóz kilka:
przez nagie prętki niebo szafirowe
przegląda…

Nie starczy im słońce upalne, —
pośród zieleni stoją smutne, nagie,
straciwszy liście, —
przeczuły snadź
w dalekim, ojczystym kraju
blizkiej już jesieni przyjście…

O, brzozy! — —
o, moje brzozy…

Rzym.