Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Jaroslav Vrchlický

Legenda o świętej Julii

Tłumaczenie: Konrad Zaleski.

Rzekł Euzeb do niej:
— „Cicha ty i luba,
Tyś skarbem serca, mego domu chluba,

W świat płynąć muszę drogą morską, ciemną,
Ty wierna, cicha, czy chcesz iść wraz ze mną?”

A ona rzekła:
— „Pójdę rada, panie,
Co przeznaczone, niech się ze mną stanie!”

I pruli długo sine morza tonie,
Ta z wiarą w sercu, ten z goryczą w łonie.

I pruli długo tę siną płaszczyznę —
On błagał, mając w sercu smutku bliznę:

— „Bądź żoną moją, cicha ty i luba,
Gdyś skarbem serca, mego domu chluba”.

A ona smutnie:
— „Dzięki tobie, panie,
Innego światła błyszczy mi zaranie!

Lecz się nie gniewaj, bardziej jeszcze, stałej
Służyć ci pragnę”. Zamilkł. Mknęli dalej.

Rzekł Feliks, tyran możny na Korsyce:
— „Twa niewolnica krwią mi krasi lice.

Twa niewolnica, wonna róża biała,
Moją być musi! Mów, gdzie mi się działa?

Czemu nie tańczy w mych niewolnic tłumie?
Znajdziemy sposób kres położyć dumie!”

Euzeb woła, prosi:
— „Wybacz, panie,
Inne w mej duszy światła tli zaranie”.

Euzeb pije w wieczór, nocą, z rana —
Z drwinami wiodą Julię do tyrana.

Euzeb pije. Julia w słowach szczera,
Mocy tyrana śmiało się opiera.

Euzeb drzemie, w głowie mu nie świta,
Że jego wierna gwoźdźmi dziś przybita,

Wisi na krzyżu dobra, cicha, luba,
Skarb jego serca, jego domu chluba.

A morze huczy, miota wściekle piany
Ku skałom onym, gdzie krzyż nieciosany

Stoi, a na nim blada męczennica;
Światło pokoju rozjaśnia jej lica.

Tu Euzeb śpieszy, drżący z żalu cały,
W ręku kwiat róży trzyma wonny, biały.

U stopni krzyża bije czołem, wzdycha:
— „Ty dobra moja, wierna ty a cicha!”

Wtem z krzyża błysnął promień słońca złoty
I zda się dźwięczy jakaś pieśń tęsknoty

I wlewa w duszę pełną mąk, zwątpienia,
Słodkim ust szeptem słowa pocieszenia:

— „Dzięki za różę, za woni rozkosze!
Z miejsc kresu cierpień Stwórcę o to proszę,

Aby dla Ciebie dzień skonania mego
Stał się zwiastunem światła przedwiecznego”.