Jan Neruda
Nasza gościnność
Tłumaczenie: Konrad Zaleski.
I.
Wszystko nam z góry dano, czego trzeba,
Dość mamy w Czechach piwa, mięsa, chleba.
Pije się pięknie, mając czem zagryzać,
Lecz zapomniano nas opatrzyć w sól.
Jednak szkodniki wciąż z sąsiednich pól
Ku naszym żłobom pełzną, by ją lizać.
II.
Wszedł cudzy człowiek. — Hej, stołek z kąta!
Siądźcie, bo spać nam nie będą dzieci.
Siadł. Z nim rozmowa ledwo się kleci.
Budzim się, patrzym, słonko już świeci,
A nasz podróżny w izbie się krząta.
Z dniem każdym więcej gość się zuchwali.
Wszystko nam wyjadł już ze składzika.
Wziął połeć sadła, kurę z kurnika,
Śpi w naszych betach, tytoń nasz smali
I dumnie patrzy z pogardą w duszy,
Gdy stoim przy drzwiach, stuliwszy uszy.
III.
— „Gość w twym domu, Bóg w twym domu”.
— Gadaj zdrów, nie nam, lecz komu.
My już mamy wśród swych progów
Nadmiar gości tych i bogów.