Hej! gdyby można wyjść na światło z ciemnic!
Jedno nas zbliża, a drugie oddala.
Ile jest ludzi, tyle jest tajemnic,
A zna je tylko śmierci siódma fala.
Choć myśl na czole swoje znaki kreśli I często czai się w fałdów ukryciu, Nigdy nie wiemy, co ktoś drugi myśli, Choćby najbliższą był istotą w życiu.
Słowo też kłamstwem, nie znasz jego treści.
Dusza w człowieku jak Piotr się zapiera:
Najbardziej zdradza wtedy, kiedy pieści,
Najbardziej kocha, kiedy poniewiera.
Więc nic nie mówmy — mowa jest tak pusta. Któż z grania fali poznał morza głębie? Jedyną prawdą są twe młode usta I twoich piersi dwa białe gołębie.