Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Henryk Zbierzchowski

Pierwszy śnieg

Skrył ziemię całą
Pierwszy śnieg.
Przeczuty sercem
Lekki, srebrzysty
Lżejszy od tchu.
Cudnym kobiercem
Na wszystkiem legł.
Jest cicho biało
I coraz jaśniej…
Coś niby z baśni,
Z białego snu,
Jaki się miało
W młodości dniu.
Pierwszy śnieg.

Coś w sercu taje,
Coś się rozprzęga…
Przeżycia księga
Jak anatema
Przed wzrokiem staje.
Dusza się rwie,
Wędrować chce
W te białe kraje
Za życia brzeg,
Gdzie już nic niema,

Tylko ten śnieg,
Milczący śnieg.
Więc cudnie roję,
Że już niedługo
Na serce moje
Skąpane w krwi,
Zżarte szarugą
Przeżytych dni,
Jak dobry lek
Spadnie ten śnieg,
Ostatni śnieg.