Przychodzi czasem na nas taka chwila,
Że giną troski, znikają gorycze
I że nad sercem naszem się pochyla
Coś co ma dobre i jasne oblicze.
I wtedy duszę naszą rozpromienia Uśmiech piękniejszy od uśmiechu Giocond I wyjść pragniemy z ponurego cienia W światło, przed siebie, nie pytając dokąd.
I witać wszystkich tak jak miłych gości
I dzielić z każdym swój chleb i swe szaty
I dać każdemu coś z swojej radości,
Nie pragnąc w zamian najmniejszej odpłaty.
I rzec wrogowi: bądźmy przyjaciółmi! Wielka jest ziemia, starczy dla nas obu. Ja ci wybaczam, choć kopałeś dół mi — Jednako bracie zdążamy do grobu.