Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Edward Słoński

Maj czarodziej

Obudził mnie dziś w nocy
kwitnący maj czarodziej:
— Pod oknem dzień twój młody
w księżycu srebrnym chodzi…

Gorące jakieś szepty
przybiegły do komnaty:
— Pod oknem twe miłości
czerwienią się, jak kwiaty.

— Czerwienią się rozkwitłe
pod twoich ust oddechem
i nie rozkwitłe jeszcze,
nierozbudzone grzechem.

I nagle z szarych kątów
wypełzły niepokoje…
— Kto wołał was, kto wołał,
miłości wszystkie moje?

Do okna pocichutku
podkradam się, jak złodziej…
Za oknem noc błękitną
czaruje maj czarodziej.

Zobaczył mnie zdaleka
i woła po imieniu:
— Patrz, wszystkie twe miłości
w liliowym stoją cieniu!

Twarz nocą się powlokła,
włos zbielał mi u czoła…
— O maju, mówisz: wszystkie,
a żadna mnie nie woła! —

Na serce umęczone
spadł nagle lęk bezwiedny…
— O maju, wszystkie przyszły,
prócz jednej, prócz tej jednej…

Reklama