Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Autorka nieznana

W godzinę śmierci

O, wiersze me nienapisane!
O, moje lata nieprzeżyte!
Radości jeszcze niezaznane!
O, szczęście — szczęście niezdobyte!

O, śmierci, śmierci ty zdradziecka!
O, serce me niezabliźnione!
O — niespełniony śnie o dziecku!
O, życie przedwcześnie stracone!

Wrogowie moi niepomszczeni
Kołyszą mnie strzałami do snu.
Nie doczekają już jesieni,
Jak mnie nie dali zaznać wiosny.

Ja wiersz ten piszę nie o sobie,
Wśród bólu i wśród łez traconej,
Bo tak jak ja — padają dziś miliony.

Lecz choć będziecie dusić parą,
Strzelać, katować, bić bez serca,
Wy nie umkniecie już przed karą;
Karą należną wam — mordercom!

Wiem, że ten wiersz też skończy marnie,
Gdzieś w jakimś piecu czy klozecie;
Lecz pragnę choćby raz bezkarnie
Kilka słów krzyknąć o odwecie.

Pewnie śmiejecie się, gadziny,
Że mnieście jednak pokonali,
Lecz ja z plugawych rąk nie ginę!
Ginę z rąk własnych: mam cjankali.