Autor nieznany
Jedno dziewczątko, dziewczątko małe…
Jedno dziewczątko,
Dziewczątko małe,
Chowało sobie
Gołąbki białe.
Chowało w zimie,
W lecie chowało,
I z tego wielką
Uciechę miało.
Aż raz od sionki
Drzwi uchyliło, —
Gołąbek furknął,
Już go nie było.
I jak ci furknął,
Siadł na jabłoni,
A dziewczę co tchu
Gołąbka goni.
Z jabłoni zleciał,
Przysiadł na dąbku;
Dziewczątko woła:
Dyś, — dyś, gołąbku!
I zleciał z dąbka,
Siadł na wisience,
Dyś, — dyś, — mój dysiu,
Zleć mi na ręce.
Z wisienki zleciał,
Przysiadł na płotku,
Dyś, — dyś, — mój dysiu,
Zleć, zleć klejnotku!
I zleciał z płotka,
Przysiadł na progu,
A tuś! — mój dysiu,
Tuś! — chwała Bogu!
I dziewcze za to
Garstką po troszku,
Na próg dysiowi
Sypnęło groszku.