Dusząc książki przez dzień cały, Trudno mędrcem być,
A więc, gdy prace ustały, Chodźmy bracia pić
Niech trwają śpiewki ochocze,
Aż stróż północ zagrzechocze. Tra la, la, la, la.
Widziałem jak cny porządek Wielbłąd w sobie ma,
Ma on z natury żołądek, W którym napój trwa.
Gdyby mi był taki dany,
I jeszcze ponczem nalany! Tra la, la, la, la.
Gospodarzu weź dzban próżny I napełnić racz,
A co ci zostaniem dłużni, Na kominie znacz.
Ufaj, że się w słowie stawię.
Matrykuły masz w zastawie… Tra la, la, la, la.