Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Wincenty Pol

Do Niemna

Powiedz mi, Niemnie, puszcz obywatelu,
Które ci strony twych porzeczy miłe? —
Któreś ukochał z tych zabrzeży wielu?
Czy leśne łąki i puszcze zawiłe?
Czy piękne skały, kędy płyniesz kręto,
Gdzie twe zabrzeża strojne, jak na święto,
Wdzięcznie się sklepią gajmi lipowemi
I miło szumią wodami leśnemi?

Czyliś ukochał może te powiaty,
Gdzie, jak kniaź Litwy, władny i bogaty,
I nie ujęty w obcej woli karby,
Na morze niesiesz starej Litwy skarby?
— Pytasz? Gzy sądzisz, że ja nie mam serca,
Kiedy się z sercem po mych brzegach rodzą?
Miłać woń wprawdzie leśnego kobierca,
Lubię szum puszczy, gdy nią wiatry wodzą.

Lubię zakręty skalistych ustroni
I woń miodową, którą lipa roni;
Ale najcudniej świat mi się układa,
Gdzie droga Wilija w me ramiona pada,
I najwdzięczniejsza Kowieńska dolina
W całem dziedzictwie kniazia Giedymina…
Bo jak kobierzec ślubny się rozściela
I wiecznie świadkiem naszego wesela…