Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Tadeusz Miciński

W Kościeliskiej

Niebo tak modre, jak myśl Zbawiciela,
gdy potępieńców wyciągał z otchłani —
od ziemi jakaś nas przepaść roździela —
a nad przepaścią my dwoje zbłąkani.

Serce mi pęka — a nikt, czemu? nie wie.
Wiwian mi zwieścił: tęsknota za niczem!
siedzę na drodze zasłuchany w śpiewie,
który o szczęściu mówi mi zwodniczem.

Leśne zielone kałuży źwierciadło,
jak przez Chrystusa odpuszczone winy —
widzę mej duszy niezmierne mokradło
i wiary mojej ognik złoto—siny.

Życie aniołów tętni w każdej trawie,
marząc o gwiazdach, umierają w chuci —
tych gór olbrzymy do ziemi przykuci —
o, księżyc! księżyc śmierci wschodzi zbyt jaskrawie!