Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Reklama

Kazimierz Przerwa‐Tetmajer

Orzeł

Spłynął wolno przez ciche powietrzne ogromy,
usiadł na skale, złożył skrzydła ciemnopłowe,
pierś odął, dziób podnosząc, wcisnął w barki głowę,
i siedział zadumany, wielki, nieruchomy.

Patrzył w dół, świat mu w okrąg legł u stóp widomy — —
patrzył, a jego oczy w skrach, błyskawicowe,
treść całej orlej duszy miały i wymowę:
patrzył spokojny, zimny na świata poziomy.

Tam — mógłby wulkan ziemię w nic obrócić całą,
jemu by jedno pióro w skrzydłach nie zadrgało — —
i wiesz ty, wichroskrzydły, podsłoneczny ptaku,
siedzący tam bez ruchu na tej skale twardéj,
czegoć więcej zazdroszczę, niż twych lotów szlaku?
Oto prawa do zimnej, spokojnej pogardy!

Reklama

Podziel się tym

Dołącz do dyskusji