Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Podziel się tym

Kazimiera Zawistowska

Szaleństwo

Nie mów mi, żem szalona! Chcę byś ty oszalał!
Całą duszą wybiegam co dzień na rozstaje,
Płomień w oku niosąca, co jak upiór wstaje,
By się własną pożogą i obłędem spalał.
I idę czekająca, że mi się wydaje —
Kakby mnie krwawy wicher na ziemię obalał,
W pragnieniu rozpaczliwym strzęp mi nie ocalał,
W męce nocy bezsennych serce bić ustaje.
Przyjdź… bo pragnę, byś porwał i okalał
Piersi moje nabrzmiałe, brzemienne nadzieją,
Co jako śnieżne grona pragnieniem się śmieją…
Nie mów mi, żem szalona!… Chcę byś Ty oszalał!
Sny moje… piersi moje… wszystko w żądzy kona!
I usta… usta moje… nie mów, żem szalona!…