Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Kazimiera Zawistowska

Mniszki

Idą ciche, powiewne przez jasne przestrzenie,
Przez łąk szmaragd sycony złocistymi skrami,
Przez biel sadów… tak idą białymi parami
Jak stężałe w powietrzu modlitewne pienie.

Idą senne jak duchów zakwefione cienie
I tuląc wiotkie dłonie jak konchy perłowe
Sypią wokół okrągłe ziarna różańcowe —
Na zasiane fiołkami sypią traw zielenie.

W skrach słonecznych te mrokiem wybielone ręce
W jakiejś pieśni świetlanej akordy się wiążą…
I zda się, że tak idąc, wiedzą, kędy dążą…

Oczy mniszek rozwarte, jasne i dziecięce,
Lotne stopy prowadzą, skrzydlate zachwytem,
W Atlantydy kraj śniony, przepojon błękitem.

Podziel się tym

Reklama

Dołącz do dyskusji