Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Kazimiera Zawistowska

Magdalena

O nie patrz na mnie!… Jam pełna lęku…
Z amforą wonnych olei w ręku
Idę pomazać Twe stopy znojne —
Niosę im nardu wonie upojne,
Żar pocałunków i łez mych strugi —
I klęcząc, warkocz rozplatam długi,
I z stóp Twych kornie biorę na włosy
Łez moich zdroje i oliw rosy…
O nie patrz na mnie… Długom czekała,
Długo płomienna byłam i biała!…
Lecz teraz odwróć swe słodkie oczy,
Bo trąd występku ciało mi toczy;
W proch skroń mi zetrzyj stopy białymi,
Bom najgrzeszniejsza między grzesznymi!…
Bom jak owa oblubienica,
Co w snach już widząc miłego lica,
W przededniu jasnym dnia godowego,
Zbiegłszy z wyżyny pałacu swego,
Na łup służalczym pachołom dała
Królewską krasę swojego ciała!…

Lecz nie odtrącaj!… Jam Twoje ręce
W snach widywała i w przeczuć męce…
I drżąc w brutalnych ramion oplocie,
Duszę miewałam w łzach i tęsknocie!…
I w skrach ogniowych, w szału purpurze,
Jam gołąb byłam o białym piórze!…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Wiem… przyjdą inne — już się wybiela
Straż najprzedniejszych cór Izraela,
Co niosą kwiatów barwistych snopy
Pod Twe tułacze, wędrowne stopy —
Idą ku Tobie w zwartym szeregu,
Idą ku Tobie w róż białych śniegu!…
Nie mnie iść z nimi — po wieczne czasy
Popiołem zsypię raj mojej krasy,
I w ślad stóp Twoich pójdę pokutna,
Jako służebna, cicha i smutna!…
Nie mnie iść z nimi — Twoje źrenice,
Godowych dziewic zrumienią lice,
I Twoje dłonie spoczną litośnie
Na ich liliowej, rozkwitłej wiośnie…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

O Rabbi, Rabbi! ja w prochu leżę…
I z Tobą pójdę — i w Ciebie wierzę —
I kładę usta i włosy moje
Pod opylonych stóp Twoich znoje…
O Rabbi, Rabbi!…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

«Wstań od stóp moich… Zmazan grzech ciała,
Boś nieskończenie umiłowała —
I odtąd będziesz z śniegu i woni,
Ów kwiat, na dziewic wybranych skroni.

Idź… i oleje zachowaj wonne,
Na namaszczenie dla mnie pozgonne».