Przejdź do treści Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki

Cyprian Kamil Norwid

Ciemność

On skarży się na ciemność mej mowy —
*Czy choć świecę raz zapalił sam*?!
Sługa mu ją wnosił pokojowy
(Wielość przyczyn tak ukryto nam).

Nić, objąwszy iskrą, zrazu płonie,
Zalewa wosk, który górą wstawa.
Gwiazda jaśni powoli tonie,
Modra światłość jej i bladawa.

Już, już myślisz, że zgaśnie — że z dołu
Ciecz rozgrzana wszystko pochłonie —
*Wiary trzeba, nie dość skry i popiołu*:
Dałeś wiarę… patrz, patrz, jak płonie!

Podobnież są i pieśni me — o! człowieku,
Który im chwili skąpisz marnej —
Nim rozgrzawszy zimnotę wieku,
Płomień błyśnie ofiarny!